Kryzys na rynkach nieruchomości wywołany pęknięciem bańki manipulacyjnej w USA wciąż zbiera swoje pokłosie. Po uderzeniu w rynek walut, przez co większość banków centralnych musiała obniżać stopy procentowe efekt domina nabiera prędkości. Wzajemne powiązania gospodarcze sprawiły, że niemalże każdy kraj odczuwa jego skutki. Wiele przedsiębiorstw zostało zmuszonych do obniżenia kosztów, a co za tym idzie do redukcji produkcji i zatrudnienia. Według jednego z opiniotwórczych portali gospodarczych koszty nieruchomości w Wielkiej Brytanii w ubiegłym roku spadła o 8,7 %. Ekonomiści sądzą, że ma na to wpływ prognoza wzrostu bezrobocia w 2009 roku. Jest to głównym powodem małego popytu. Pomimo ciągłego zapotrzebowania na mieszkania, część z nich nie znalazła nabywców. Podobnie zachowuje się polski rynek. Ceny nieruchomości spadły o prawie 10 %. Przyczyną może tu być trudna sytuacja banków, które już nie tak chętnie udzielają kredytów mieszkaniowych. W Polsce podobnie jak na wyspach, nie wszystkie wybudowane mieszkania zostały wykupione. Ostatni raport ekonomistów z Międzynarodowego Funduszy Walutowego mówi, że owy kryzys może trwać jeszcze przez kilka kwartałów. Aby go złagodzić władza wykonawcza w poszczególnych krajach powinna się skupić na podwyższaniu popytu i zwiększaniu konsumpcji zamiast obniżać podatki.